Aktywnie w Nowy Rok

Noworoczny poranek na sportowo to już u mnie tradycja. Od paru lat uwielbiam budzić się  w Nowy Rok wyspana i rześka, by chwycić kije i pójść na dłuższą wycieczkę. Cieszyć się pustką, ciszą, spojrzeć na krajobraz po imprezie. Wszędzie masa pozostałości po petardach i sztucznych ogniach. Było głośno i radośnie a teraz…wszystko jakby wymarło. Prawie żywej duszy nie ma, zdecydowana większość odsypia bo imprezach do białego rana. Spotkanie kogoś na ścieżce to nie lada niespodzianka.

Lekki mrozik, lekka mgiełka i piękne słońce. Cudowna aura na kije, fotografowanie i wyciszenie.

20170101

Reklamy

Podsumowanie 2016 roku

Upływający rok był wybitnie sportowy. Ale i otrzymałam sporo lekcji z tym związanych.

Lekcja 1 – Sport na łagodzenie stresu jest w porządku, o ile się nie przesadza. Wówczas można doprowadzić organizm do wyczerpania, kontuzji, a to fajne nie jest.

Lekcja 2 – biegowy kilometraż i tempo należy zwiększać z głową. Jeśli się to zacznie robić za szybko i zbyt intensywnie, kontuzja murowana. A to czasem wykluczenie ze sportu na dłuuugie tygodnie.

Lekcja 3 – Nie należy decydować się na zawody o dystansie 4-krotnym w stosunku do aktualnie bieganego na 1,5 miesiąca przed owymi zawodami. Ma się jak w banku, że ciało się zbuntuje i efekty jak w „Lekcji 2”

Lekcja 4 – Jeśli przez większość czasu biegasz po równinach, można się mocno zdziwić gdy nagle na zawodach się walczy z całą masą podbiegów. Przeprosiłam się zatem z treningami po zróżnicowanym terenie, z mocniejszymi podbiegami.

Lekcja 5 – Dotarło do mnie, że tempo muzyki dostosowane do poprawnej kadencji daje rezultat w postaci lepszego tempa. Chyba, że się już umie biegać z właściwą kadencją na wyczucie bez muzyki. Bo jednak, bądź co bądź, gdy muzyki słuchamy, to mamy tendencję do dostosowywania do niej kroku

Lekcja 6 – Już wiem, że w słabszy dzień, nawet na „dychę” ewentualny żel energetyczny warto sobie zapodać przed startem. W połowie trasy to już zdecydowanie za późno 😉

Co fajnego?

– Sporo kilometrów zrobionych z kijami w okresie zimowym.

– Niezapomniane treningi biegowe z Night Runnersami

– Rozpoczęcie nauczania Tańca Orientalnego, prowadzone imprezy charytatywne z Dance Fitnessu, a nawet występ z Tańcem Orientalnym, czego nigdy nie robię. Dla Przyjaciół ze Stowarzyszenia Podajmy-Sobie-Ręce zrobiłam wyjątek 🙂

– Mnóstwo zjeżdżonych rowerem szlaków turystycznych, wiele przygód przy okazji, generalnie powrót po dłuższej przerwie na Rowerro okazał się strzałem w dziesiątkę

– W tym roku zostałam zmotywowana do pożegnania się z marszobieganiem i rozpoczęciem prawdziwego biegania. Oczywiście na dłuższych dystansach czasem trzeba przejść do marszu, ale jednak satysfakcja z pokonywania trasy tylko biegiem bezcenna

– Wybiegałam sobie statuetkę w Gliwickiej Parkowej Prowokacji Biegowej, co oznacza, że zaliczyłam 9 startów w tejże sympatycznej imprezie cyklicznej. Szkoda, że rozstajemy się z klimatyczną polaną leśną, acz przyznaję, że finiszowanie po „kocich łbach” polany nie należało do przyjemnych 😉

– No i pamiętna „ćwiartka” w ramach III Półmaratonu Gliwickiego… W tym roku splot kiepskich okoliczności spowodował, że była to walka ze sobą na trasie. Ale wygrałam z głową i z ciałem, a finisz był najwspanialszy z moich dotychczasowych.

01_hyundai

Sportowego Nowego Roku!

 

 

 

Nie ma to jak świętować z Night Runnersami – czyli NRG vol.100 :)

Niebawem dwa lata grupy gliwickiej, wczoraj setne spotkanie biegowe. No i właśnie w związku z tym setnym spotkaniem towarzysko-biegowym atrakcji moc. Prócz tego co zawsze, czyli dobrego towarzystwa i klimatu, w bonusie duży charytatywny event: 100 km sztafeta, pyszne jedzonko, muzyka. Czyli jak zwykle u Night Runnersów zabawa i pomaganie, przyjemne z pożytecznym. Nawet pogoda była łaskawa, bo choć było dość zimno, to przynajmniej sucho i za dnia słonecznie 🙂

Z pewną taką nieśmiałością po ostatniej kontuzji i 3-tygodniowej pauzie, zdecydowałam się przetruchtać choć 1 okrążenie. Symbolicznie, by dołożyć małą cegiełkę do projektu, ale nie „dołożyć” sobie ;). Przy okazji mały test: będzie nazajutrz bolało czy nie? Dłuższa przerwa od treningów przyniosła już efekty czy jeszcze nie?

Wspaniale jest uczestniczyć w takich akcjach, przebywać między pozytywnie zakręconymi ludźmi, sportowcami. Tego mi było wczoraj trzeba 🙂

tmp_24286-dsc_0396117940056

Gadżeciara na włóczędze vol.1 – Nawigacja i zapis śladu a oszczędzanie baterii smartfonu

Gdy czeka cię dłuższa wyprawa, warto bardziej niż zwykle pilnować baterii telefonu zwłaszcza, gdy nie dysponujesz powerbankiem. Dwu-, trzygodzinny trening to nie to samo co np. ośmio- i więcej-godzinna włóczęga. Na pewno zatem nie posłuchasz sobie muzyki z komórki. Nie użyjesz też Endomondo ani do nagrania śladu, ani do nawigacji, bo Endo to jednak bateriożerne jest.

Cóż zatem?

Czytaj dalej

Gadżeciara na treningu vol.1

Moje gadżeciarstwo jest silnie związane z moim zawodem. Gdyby nie ciekawość nowych technologii, sprzętu, oprogramowania, nie mogłabym być dobra w tym, co robię na co dzień. A że świat sportu to też ogrom gadżetów…

Moim pierwszym „poważnym gadżetem” w tej sferze, był odkupiony od kumpla, używany licznik rowerowy. Na owe czasy (lata 90-te ub. stulecia) to było naprawdę COŚ. A dla małolaty, jaką wówczas byłam, to był szczyt marzeń :). Dzięki temu mogłam szacować, jak szybko jestem w stanie przejechać dystans, zawody, porównywać wyniki treningów. Czytaj dalej

***

„Świętuj nawet małe zwycięstwa”

Ostatnio coś się odblokowało. Progres z treningu na trening. Dziś znowu świętuję – średnie tempo na poziomie 6:19 min/km …jeszcze dwa miesiące temu to była sfera science fiction 😉 . Tylko trochę achilles się oburzył, ale co tam 🙂

Praca się opłaca… zwłaszcza ta nad sobą :)

Weekend co prawda dla zaawansowanych biegaczy upłynął pod znakiem maratonu w Krakowie (15. PZU Cracovia Maraton), ale dla mnie – Bardzo Umiarkowanej Biegaczki – głównym wydarzeniem była piąta w tym roku edycja Gliwickiej Parkowej Prowokacji Biegowej. Dla mnie czwarta – kwietniową musiałam odpuścić z przyczyn zawodowych. Ale nie ma tego złego. Czytaj dalej